poniedziałek, 26 lipca 2010

Dużo się dzieje... ale już niedługo powstanie nowy pościk... Dużo imrez, nowy komputer, jakieś plany wakacyjne... Troszkę ciężko, bo Frano gorączkuje, prawdopodobnie przez zęby. Tymczasem my ciągle gdzieś wyjeżdżamy, coś robimy... teraz jest plan podjęcia własnej działalności. kto wie, może akurat coś z tego wyjdzie... tylko jeszcze nie wiadomo, co to będzie: czy kawiarnia, czy sklep internetowy, czy może przedszkole....

wtorek, 13 lipca 2010

Z opisu jednej gry:
Coś się święci. Zarządca uśmiechnął się do ciebie jakby ukrywał tajemnicę, albo jakby myślał, że ty jakąś ukrywasz… Albo jakbyś ty myślał, że on myśli, że ukrywasz jakąś tajemnicę. Jesteś pewien, że w zakurzonych salach zamku zawiązują się kolejne, tajne spiski. Dobrze, że autorem części z nich jesteś ty sam. Przechodzący sługa szepnął: „Jaja już się smażą…” Panicznie przeszukujesz swój notatnik z sekretnymi kodami, by przetłumaczyć zaszyfrowane zdanie, gdy nagle uświadamiasz sobie: „Sługa chciał mi po prostu powiedzieć, że śniadanie zaraz będzie gotowe!” Wspaniale. Wszystko toczy się zgodnie z planem.

poniedziałek, 12 lipca 2010

Kilka chwil wzruszeń przy Doskonałym popołudniu. Naprawdę świetny polski film.
Kilka dobrych dźwięków z najnowszej płyty Katie Melua:


Kilka dni bez rodziny. Pojechali sobie do Radzynia. Więc jestem sam. 
Smutek, nostalgia, szaleństwo...
A poza tym przybył dziś z dalekiego Śląska Elfenland - bardzo dobra pozycja, zdobywca Spiel des Jahres. 
Czekam ciągle na Kraby.

Może jakiś cytat na obecny tydzień?
Proszę bardzo: "Cisza jest tym dla ducha, czym sen dla ciała"

czwartek, 8 lipca 2010

Ostatnio nic nowego nie powstało, więc niech...
Wczorajszy wieczór minął pod znakiem wielkiego kina. Można nawet napisać WIELKIEGO KINA. Głównie za sprawą rzutnika, który stworzył całkiem spory obraz. 
Wieczór był wręcz kameralny: państwo na M jak Misiu, panna (choć już zaręczona) Anna, panna Paulina i oczywiście nasza cała rodzina, czyli państwo na H. Ogólnie to jesteśmy dumni z państw na H., w końcu dwa z nich występują w finale MŚ. 
Rozpoczęliśmy od "Alicji w Krainie Czarów". Dla nas była to powtórka, aczkolwiek ten film miło ogląda się drugi raz, w dodatku w takiej atmosferze było bardzo przyjemnie.
Drugi obraz to dzieło z 1958 r.: "Kotka na gorącym, blaszanym dachu". Film wybitny, bardzo dobrze skonstruowany, z niesamowitym aktorstwem. Adaptacja sztuki teatralnej. Teatr czuje się tu wyraźnie. Bardzo dobrze pokazane rozterki każdego z bohaterów. Przy okazji jest to też film o sztuce rozmawiania i o prawdzie. Polecam, polecam, polecam.

piątek, 2 lipca 2010

znów kolejny samotny piątek